Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grizzly Bear. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grizzly Bear. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 stycznia 2010

Łagodne Niedźwiedzie Grizzly

Czy niedźwiedzie grizzly potrafią być niegroźne? Owszem, jeśli:
primo - nie damy im powodów do złości, efektem której może by
ć trwałe kalectwo bądź nawet utrata życia;
secundo - tymi niedźwiedziami są czterej muzyczni zapaleńcy pochodzący z Brooklynu. I właśnie im chciałabym poświęcić dzisiejszego posta.


Ci znajomi, którzy wiedzą, jak wielką miłością darzę Toulouse - Lautreca, wiedzą również, jak bardzo lubię Grizzly Bear.


Przyznam, że ich listopadowy koncert w Kolonii, w którym dane mi było uczestniczyć, to jedno z piękniejszych doznań, jakich doświadczyłam w ostatnim czasie. Zaczarowali publikę, przerwali jej kontakt z rzeczywistością i zabrali do innego świata. Magiczną atmosferę potęgowało miejsce, w którym rozegrano koncert. Był nim stary protestancki kościół zaadaptowany na centrum kultury. Koncert idealny pod każdym względem (podobnych orgazmów dostawałam 2 miesiące wcześniej na występie Davida Byrne'a w Stodole). Szczyt ekstazy nastąpił, gdy muzycy pod koniec wykonali bez użycia instrumentów utwór "Foreground". Zachwycili swoimi niezwykłymi głosami. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z koncertu + parę piosenek z klipami (teledyski GB charakteryzują się oryginalnością i kreatywnością, czasem nawet psychodelizmem). Pozwolę sobie również zamieścić moją recenzję ich ostatniej płyty "Veckatimest", która pretendowała do miana najlepszej płyty minionego roku. Recenzja ta ukazała się w gazetce "Magiel" (nr 110). Mam nadzieję, że dzięki niej zachęcę do zapoznania się z twórczością Grizzly Bear.

Niedźwiedzie po trzech latach przerwy znów zaryczały. I cóż to za ryk, mili Państwo! Będzie się obijać echem w muzycznej puszczy, gdyż Grizzly Bear ponownie udowodnili, że potrafią tworzyć muzykę, wywołującą u słuchaczy dreszcze.

W trakcie przerwy panowie wydali rewelacyjną EP-kę
Friends we współpracy z m.in. Beirutem, Dirty Projectors, CSS, Atlas Sound i Band of Horses, a Daniel Rossen zaangażował się w inny zwierzęcy projekt muzyczny - Department of Eagles. Jednak dusza niedźwiedzia dała o sobie znać i muzycy znów spotkali się w studio, a efektem tegoż spotkania jest album Veckatimest.

To zdecydowany krok do przodu w ich karierze. Zaczęli dywersyfikować swój styl, dlatego Veckatimest wydaje się mniej monotonny niż poprzedni album studyjny Yellow House. Mimo że na najnowszej płycie nie brakuje „zapychaczy” w stylu About Face bądź Hold Still, to całość prezentuje się niezwykle sugestywnie i wyborowo.

Uczta dla niedźwiedziego (i nie tylko) konesera rozpoczyna się już przy utworze inauguracyjnym. Prosty gitarowy riff na początku, następnie urzekający gło
s Rossena oraz sukcesywnie rozwijająca się linia melodyczna - to składniki pierwszej piosenki Southern Point. Równie radosne są kolejne utwory, ze szczególnym uwzględnieniem Cheerleader oraz While You Wait For The Others. Muzycy utrzymują poziom do końca i finiszują refleksyjnym utworem Foreground, którego zakończenie wywołuje uczucie niedosytu i okrutnie przerwanego kilkudziesięciominutowego orgazmu (takie zdarzają się tylko w sztuce).

Myślisz „Chcę więcej!”, ale więcej nie dostaniesz. Cóż zatem pozostaje? Puścić album ponownie, zamknąć oczy i przeżywać muzyczne uniesienie od nowa.

Koncert Grizzly Bear, 19.11.2009r., Kulturkirche, KoloniaEdward Droste, Grizzly Bear
Koncert Grizzly Bear, 19.11.2009r., Kulturkirche, Kolonia