środa, 8 września 2010

Moda inaczej

Moda to nie tylko wychudzone modelki na wybiegach bądź w obiektywach znanych fotografów. To także ilustracje. Nie, nie takie ilustracje, będące wstępnym szkicem wizji jakiegoś projektanta. Tu mamy większe stężenie artyzmu i zabawy konwencją. Poznajcie kilku ilustratorów - designerów, których efekty pracy można z czystym sumieniem nazwać sztuką.

Naja Conrad Hansen

Moja zdecydowana faworytka. Inspiracją dla Nai jest nie tylko moda, ale także muzyka hardcore, sztuka oraz to, co ją otacza. Świat mody docenia artystkę i powierza jej co jakiś czas designerskie projekty do realizacji.



Petra Dufkova

Zamierzony chaos i niedbałe pociągnięcia pędzlem nasączonym farbą akwarelową dają fantastyczny efekt.



Noumeda Carbone

Noumeda mawia, że lubi niespodzianki pomiędzy liniami, popełnianie błędów, które potem okazują się miłym zaskoczeniem. Jej twórczość również pozytywnie zaskakuje.


Cecilia Carlstedt

Szwedka, która współpracowała z takimi firmami jak H&M, Svarovski, Bloomingdales, La Perla, MTV. Niezwykle subtelne i zmysłowe ilustracje.



Danny Roberts

Mój drugi ulubieniec. Danny to profesjonalny ilustrator, fotograf oraz grafik. Jak sam przyznaje, uwielbia współpracować z artystami. Już w wieku 13 (!) lat założył własną firmę odzieżową. Obecnie ma 24 lata. Ahh, i jest zabójczo przystojny.


Polecam efekty jego współpracy z Julią Frakes:




Raphaël Vicenzi

Samouk. Autor pięknych ilustracji, w których często ukryty jest przekaz.


środa, 25 sierpnia 2010

Podróż w ∞

Jest to jeden z tych artystów, którego twórczość dosłownie hipnotyzuje. Zanurzona w surrealistycznej geometrii kreuje bogaty zestaw złudzeń i iluzji. Czujesz się trochę jak Parnassus bądź Alicja tuż po przejściu przez tajemnicze zwierciadło. Twórca bawi się naszą wyobraźnią, wyśmiewa wszelkie konwencje, zaburza precepcję, kieruje myśli obserwatora na abstrakcyjne wyżyny. Brak logiki jest tu cudownie logiczny, nonsens wyjątkowo sensowny. Witaj, Czytelniku, w świecie Mauritsa Cornelisa Eschera, w którym roi się nierealnych struktur, matematycznych inspiracji, przerażającej nieskończoności.

M.C. Escher, Autoportret, 1929 rok


Escher urodził się w 1898 roku. Mając 21 lat trafił do Szkoły Architektury i Sztuk Dekoracyjnych w Haarlem. Z początku skupiał się jedynie na architekturze, lecz po oblaniu kilku istotnych przedmiotów przerzucił się na sztuki dekoracyjne. Zdobył tam bogate doświadczenie w zakresie rysownictwa i tworzenia drzeworytów. Następnie wyruszył do Włoch oraz Hiszpanii, gdzie zachwyciła go tamtejsza architektura, która stała się jednym ze źródeł inspiracji.
Jednak główną inspiracją Eschera był jego umysł, w którym rodziły się niewyobrażalne i nierzeczysiwste konstrukcje, które potem szkicował na papierze. W jego grafikach dokonuje sie niesamowita relacja pomiędzy kształtem, figurą, perspektywą. Upycha w wymyślonej przestrzeni formy w sposób nieregularny, jakby przypadkowy. W rzeczywistości jest to zabieg doskonale przemyślany, nie tylko z artystyczną ale przede wszystkim matematyczną precyzją.


M. C. Escher, Teoria względności, 1953 rok

M.C. Escher, Powierzchnia wypukła i wklęsła, 1955 rok

Związek Eschera z matematyką był czysto intuicyjny. Jego rozumienie tej dziedziny miało charakter podświadomy. Wydał nawet publikację poświęconą wprowadzaniu matematycznych elementów do świata sztuki. Dla wielu artystów taka kombinacja wydawała się nie do zaakceptowania, lecz Escher udowodnił, że jest ona możliwa i bynajmniej nie profanuje sztuki. W latach pięćdziesiąstych XX wieku zaczął inetersować się nieskończonością, co również znalazło swoje odzwierciedlenie w jego twórczości z tamtego okresu.
Escher to bodajże ulubiony artysta matematyków i naukowców. Uwielbiają oni interpretować jego dzieła. B. de Smit and H. W. Lenstra Jr. wydali nawet publikację, w której próbują odtworzyć escherowską metodę wykonania litografii zaytułowanej "Prentententoonstelling", która powstała w 1956 roku. Szczególnie zaintrygowała ich dziura w środku dzieła. Zainteresowanych szczegółową, matematyczną analizą odsyłam
tu

M.C. Escher, Prentententoonstelling, 1956 rok

Escher mawiał, byśmy próbowali wspinać się na góry, jednak byśmy nie następowali na to, co pod nami, ale byśmy próbowali przyciągnąć do siebie to, co nad nami. Dla niego były to gwiazdy. Chyba udało mu się do nich dotrzeć, przede wszystkim w metaforycznym tego znaczeniu.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Promienne dziecko

Mimo że jego żywot trwał krótko, zdążył zapisać się w historii sztuki jako niezwykle utalentowane dziecko, które zaskoczyło cały świat, od wielkich mecenasów po zwykłych śmiertelników-koneserów sztuki. Ożywił artystyczne kręgi, które wówczas popadały w marazm oraz deficyt inspiracji. Doskonałym przykładem twórczej apatii był Andy Warhol, który od dłuższego czasu nie potrafił zaskoczyć swoich zwolenników niczym nowym.
I wtedy zjawił się czarny chłopak, który namieszał trochę w głowach znawcom sztuki oraz samemu Warholowi, który słynął ze swojego homoseksualizmu i ekstrawagancji. Nazywał się Jean-Michel Basquiat i zapewne skończyłby jak wielu czarnych, tułających się samotnie po ulicach Nowego Jorku, czyli z przestrzeloną głową bądź w więzieniu albo w gangu, gdyby nie jego wymyślne napisy na murach. Podpisywali się (Basquiatowi towarzyszył wówczas przyjaciel Al Diaz) sygnaturą SAMO. Ich wspólny projekt zakończył się spektakularną sentencją "SAMO is dead!". Zakończył się, gdyż Jean-Michel wkraczał juz wtedy w wielki i wariacki świat sztuki.

Jean-Michel Basquiat

Jego efektowna kariera rozpoczęła się w momencie, gdy Basquiat postanowił dorabiać malując pocztówki. Pewnego dnia zobaczył w restauracji Warhola i zmusił go do zakupu kilku. Jak się można było domyślić, styl Basquiata bardzo przypadł do gustu twórcy pop-artu.
Dzięki artykułowi Rene Ricarda pt. "Promienne dziecko" Jean-Mic
hel na dobre zagościł w artystycznym światku i trzeba przyznać, szybko się z nim zasymilował. Miał świetnych mecenasów, znajomych artystów, a liczba kontaktów sukcesywnie powiększała się. Wszyscy chcieli poznać cudowne dziecko - od Davida Bowie po Madonnę, z którą Basquiat miał przelotny romans. Świat oszalał na jego punkcie i zarazem zastanawiał się: "jak poprzez tak proste środki można przekazać tak wiele?!"
Jean-Michel to neo-ekspresjonista, którego twórczość była eksperymentalna, nad wyraz niekonwencjonalna. Patrząc na jego dzieła, można pomyśleć, iż namalowało je 8-letnie dziecko. Zdeformowane kształty, prosta aczkolwiek pewną ręką narysowana linia oraz te dosadne napisy, które dawały do myślenia, które kazały wdać się w dywagacje na temat kondycji świata, na temat tolerancji, bólu, miłości i in
nych jego aspektów, towarzyszących nam na co dzień. Miał w zwyczaju przekreślać niektóre słowa. Był to zamierzony zabieg, gdyż, jak twierdził, to co skreślone jeszcze bardziej przykuwa ludzką uwagę. Basquiat powtarzał, że główną jego inspiracją stała się książka "Grey's Anatomy", którą dostał w dzieciństwie, gdy leżał w szpitalu, cudem uniknąwszy śmierci. Widać ten wpływ w sposobie przedstawiania przez Basquiata ludzkiej anatomii, która jest jednym z najważniejzych tematów jego dzieł.

Jean-Michel Basquiat z jednym ze swoich dzieł, które obecnie
warte jest ok. 8 mln $




Basquiat świetnie odnajdywał się w rozpuszczonym artystycznym świecie. Nie przykładał większej wagi do pieniędzy. Słynął z tego, że malował swoje dzieła w garniturach od Armaniego za 1000$ każdy. Osiągnął swój cel - stał się sławny. To właśnie były jego ostatnie słowa, które skierował do ojca, gdy opuszczał rodzinny dom, by szukać szczęścia na ulicach Nowego Jorku: "Zobaczysz, będę sławny".
Czy rzeczywiście znalazł szczęście? Możliwe, jednak z pewnością było to szczęście ulotne. Świat sztuki ma swoje ciemne strony. Po nagłej śmierci Warhola Basquiat odizolował się od społeczeństwa, zaczął sięgać po narkotyki. 12-go sierpnia 1988 roku sięgnął o jedną dawkę heroiny za dużo. Zmarł w swoim atelier w Nowym Jorku, nie ukończywszy nawet 28 lat.
We Wrocławiu na festiwalu Era Nowe Horyzonty miałam okazję zobaczyć dokument "Jean-Michel Basquiat. Promienne dziecko" autorstwa jego wieloletniej przyjaciółki Tamry Davis. Widać tam wyraźnie jego determinację i nieprzemożoną chęć zdobycia sławy. Udało się, ale czemu na tak krótko?



środa, 7 lipca 2010

Judaizm & reggae

Chłopak dał radę na Openerze.

czwartek, 24 czerwca 2010

O znanym wnuku pewnego znanego psychiatry

Gdy Zygmunt Freud pracował nad pracą ""Ja" i "to"", w której przedstawiał koncepcję id, ego oraz superego, w Berlinie rodził mu się wnuk. Otrzyma imię Lucian i kilkanaście lat później ujawni swój niezwykły talent artystyczny, który można podziwiać na bieżąco do dziś, gdyż artysta żyje, ma się dobrze i ani myśli rezygnować ze swojej pasji, jaką jest malarstwo.
Lucian Freud miał doskonałe warunki do rozwoju artystycznego. W 1939 roku, po sześciu latach mieszkania w Wielkiej Brytanii, uzyskał brytyjskie obywatelstwo. Jego malarska edukacja odbywała się na kilku uczelniach. Na każdej z nich dostrzeżono talent chłopca.
Freud to reprezentant m.in. ekspresjonizmu, surrealizmu, a także realizmu. Z surrealizmem eksperymentował na początku swojej kariery. W latach pięćdziesiąstych zaangażował się w działalność ruchu, który propagował styl figuratywny. Działał w nim równiez Francis Bacon. Wtedy właśnie zaczął malować portrety, dzięki którym zaliczany jest obecnie do najwybitniejszych portrecistów XX wieku.

Lucian Freud, Autoportret

Zazwyczaj są to portrety roznegliżowanych modeli oraz modelek. Lucian kładzie na płótno sporo farby, przez co dzieła wydają się ciężkie, aczkolwiek nie ujmuje im to artyzmu. Freud to realista. Maluje brzydotę, niekształtne i pozbawione jakiegokolwiek seksapilu obiekty ludzkie. Wchodzi w metafizyczną relację z modelem i rozpoczyna z nim konceptualny akt na płótnie. Często wkrada się tam wątek autobiograficzny, gdyż Freud miał i wciąż ma w zwyczaju malować bliskie mu osoby, z rodziną włącznie oraz nim samym.
Lucian przyznaje, że maluje głównie ludzi nie dlatego, że intere
suje go, jacy są. Bardziej interesuje go, jacy okazują się być w danej sytuacji, jak znajdują się w danym otoczeniu, środowisku. Pozowanie takiemu artyście jak Freud wyzwala nowe emocje, wywiązuje enigmatyczną więź, której wizualizacja pojawia się potem na obrazie. Artysta współpracuje z modelami, ale zarazem naraża na niebezpieczeństwo ich poczucie własnej wartości.
Freud to artysta szalony, nadpobudliwy i ekspresyjny. Podobno ma w zwyczaju wycierać pędzle umazane farbą o ściany swej pracowni, przez co wygląda ona jak kwintesencja stylu action painting stworzonego przez Pollocka. Jego neurotyczność ujawnia się również w życiu pozaartystycznym. Ma w zwyczaju wdawać się w bójki. "Ja wcale nie przepadałem za bijatykami. Po prostu ludzie mówili czasami do mnie takie rzeczy, że jedyną odpowiedzią był cios pięścią w twarz" - powiedział. Pobił się razu pewnego z taksówkarzem. Wrócił do domu i stworzył autoportret z podbitym okiem. W lutym br. obraz ten sprzedano na aukcji w Sotheby's za 4 miliony dolarów. Jednak najdroższym jego dziełem jest "Benefits Supervisor Sleeping", który został sprzedany w 2008 roku w domu aukcyjnym Christie's za kwotę 33,6 mln dolarów. Nabywcą był Roman Abramowicz. To chyba najsłynniejszy i najbardziej sugestywny obraz Freuda. Sportretował na nim swoją muzę - Sue Tilly.

Lucian Freud, Benefits Supervisor Sleeping, 1995 rok

Okazuje się, że Lucian Freud jest również niezwykle płodny w życiu prywatnym. Plotka głosi, że artysta spłodził 40 dzieci z wieloma kobietami, z którymi spotykał się. Jednak nie taka forma płodności nas najbardziej interesuje...
Jeszcze na koniec niekwestionowany dowód na to, że Lucian Freud jest uważany za jednego z najwybitniejszych współczesnych portrecistów. Sama królowa Elżbieta II pozwoliła sportretować mu się. Obraz ten niestety podzielił krytyków. Niektórzy uważają go za doskonały przykład kunsztu artysty, inni zaś wychodzą z założenia, że królowa powinna zamknąć Freuda w londyńskim Tower za zbeszczeszczenie jej wizerunku. A co Wy uważacie?


Lucian Freud, Portret królowej Elżbiety II, 2001 rok

sobota, 29 maja 2010

Dzieci Cezanne'a

Dzisiejszy post poświęcony jest dwóm artystom, których dzieła padły ostatnio ofiarą kradzieży. Przed Wami Georges Braque oraz Fernand Léger.
Poznaliśmy już jednego z twórców kubizmu - Pabla Picassa. Nie stworzył on jednak tego kierunku w pojedynkę. Duży w tym udział miał również Georges Braque
.
O dziwo, Braque na początku kształcił się na malarza pokojowego. Dobrze jednak się stało, że odszedł od zamiaru dekorowania ścian pomieszczeń i zaczął eksperymentować z impresjonizmem, a następnie fowizmem. Jedną z jego największych inspiracji stała się twórczość Cezanne'a, która ostatecznie ukształtowała artystyczną ścieżkę Braque'a. Skradzione dzieło zatytułowane "Drzewo oliwne w pobliżu Estaque" powstało w przełomowym 1906 roku. Przełomowym, gdyż był to rok śmierci Paula Cezanne'a.

Georges Braque, Drzewo oliwne w pobliżu Estaque, 1906 rok

Już w roku 1908 Braque zaczął interesować się geometrią, a rok później rozpoczął współpracę z Picassem, która uwarunkowała jego późniejsze życie. Ich kooperacja przyczyniła się do narodzin kubizmu. Wspólnie eksperymentowali z kształtem, wizualną iluzją, perspektywą, aż osiągnęli kubistyczny absolut, którego nikt nie śmiał podważyć. Przełom w rozwoju kubizmu nastąpił w 1911 roku, kiedy to Braque oraz Picasso wspólnie malowali w plenerze francuskich Pirenejów. Narodziły się tam dzieła trudne w interpretacji, ale jednocześnie odważne, inne. Współpraca artystów zakończyła się wraz z wybuchem I wojny światowej, kiedy to Braque dołączył do francuskiej armii. Reaktywował malarstwo pod koniec wojny, tworząc bardziej indywidualny styl.
Georges Braque wierzył, że każdy artysta doświadcza piękna i interpretuje subiektywnie jego istotę.
Kolejnym "poszkodowanym" w wyniku kradzieży jest Fernand L
éger. Zrabowano jego "Martwą naturę ze świecznikiem".

Fernand Léger, Martwa natura ze świecznikiem, 1922 rok

Légera, podobnie jak Braque'a, w dużej mierze ukształtowała twórczość Paula Cezanne'a. Wpłynęła na niego nie tylko sztuka impresjonistyczna ale również futurystyczna w wykonaniu włoskich artystów. I wojna światowa także przyczyniła sie do ewolucji Legerowskiej artystycznej formy. Jako żołnierz francuskiej armii (kolejne podobieństwo do Braque'a) szkicował samoloty, żołnierzy, artylerię. Cudem uniknął śmierci w bitwie pod Verdun. W trakcie rekonwalescencji intensywnie malował, a ówczesne obrazy odzwierciedlały okrutny wizerunek wojny. Zaczął się wówczas jego "mechaniczny okres", gdyż figury przedstawiane na dziełach przypominały maszyny. Pozostał wierny temu stylowi przez długi czas. Na skradzionym dziele widać kombinację kubizmu oraz fowizmu (m.in. nasycone barwy).
Interesowało go również kino. Zajmował się filmem w latach 1923-1924, kiedy to nakręcił "Balet mechaniczny", w którym mocno zaakcentowane są elementy dadaizmu.

niedziela, 16 maja 2010

Kto da więcej?!

Niedawno w nowojorskim domu aukcyjnym Christie's padł rekord. Za obraz "Nagość na płycie rzeźbiarza" Picassa zapłacono 106,5 miliona dolarów. Jeśli bierzemy pod uwagę jedynie aukcje publicznie, to rzeczywiście Picasso jest na szczycie. Jednak gdy uwzględnimy również aukcje prywatne, laur zwycięstwa od 2006 dzierży Jackson Pollock za obraz zatytułowany "No. 5". Prywatny kolekcjoner wyłożył za niego 140 milionów dolarów! Oto krótkie zestawienie rekordzistów:

1.
Jackson Pollock, No. 5, 1948

Pollock to absolutny lider w tej dziedzinie. Ten obraz kosztował klienta 140 milionów dolarów. Wielu zastanawia się wciąż nad fenomenem artysty, prekursora kierunku w sztuce o nazwie "action painting". Z jednej strony padają złośliwe komentarze na temat infantylności jego dzieł, a z drugiej gloryfikuje się za ich złożoność i dynamikę. Dwie, jakże rozbieżne opinie. Osobę, która zakupiła "No. 2", na pewno zaliczymy do grona pasjonatów twórczości tego kontrowersyjnego malarza.

2.
Willem de Kooning, Kobieta III, 1952-53

Drugim królem prywatnych aukcji jest Willem de Kooning. Jego "Kobieta III" została sprzedana za 137,5 miliona dolarów. De Kooning, przedstawiciel abstrakcyjnego ekpresjonizmu, oraz Pollock to dowody na to, że społeczeństwo zaczyna coraz bardziej cenić sztukę współczesną. Supremacja impresjonistów na aukcyjnej płaszczyźnie powoli kończy się.

3.
Gustav Klimt, Portret Adele Bloch - Bauer, 1907 rok

Trzecie miejsce należy do Gustava Klimta, którego obraz przedstawiający Adele Bloch - Bauer kosztował kosmetycznego magnata Ronalda Laudera 135 milionów dolarów. Aukcja również odbyła się w kameralnej atmoferze, bez publicznego rozgłosu. Dzieło było własnością Ferdynanda Bloch - Bauera, którego kolekcja została w trakcie II wojny światowej skonfiskowana przez nazistów. Po wojnie obrazy trafiły do Muzeum Narodowego w Austrii.

4.
Pablo Picasso, Nagość na płycie rzeźbiarza, 1932

I mamy w końcu bohatera ostatnich wydarzeń na rynku dzieł sztuki. Obraz przedstawiający muzę oraz kochankę Picassa, Marie-Therese Walter, 4 maja 2010 roku poszedł pod młotek za sumę 106,5 miliona dolarów. To rekord publicznych aukcji. Ciekawostką jest, że była to pierwsza od 1961 roku publiczna ekspozycja dzieła.

5.
Pablo Picasso, Chłopiec z fajką, 1904

Jak widać, Picasso to przodownik w publicznej sprzedaży. Obraz ten, który w 2004 roku osiągnął cenę 104,1 miliona dolarów, zdetronizował ostatecznie Vincenta van Gogha i jego portret Doktora Gacheta, który wiódł prym nieprzerwanie od 1990 roku z kwotą 82,5 miliona dolarów. "Chłopiec z fajką" to także pierwsze dzieło, którego sprzedaż przekroczyła magiczną sumę 100 miliona dolarów.

6.
Andy Warhol, Elvis, 1963 rok

Monumentalne dzieło Warhola przedstawiające ośmiu Elvisów sprzedano w 2008 roku za 100 milionów dolarów.

7.
Pablo Picasso, Dora Maar au chat, 1941

Ponownie Pablo! Obraz przedstawiający Dorę Maar, z którą łączyły artystę bliższe relacje (trwało to blisko 16 lat), sprzedano w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby's za kwotę 95,2 miliona dolarów. Picasso jawi się jako lider publicznych aukcji.

8.
Tycjan, Diana i Akteon, 1556-59

W końcu coś klasycznego. W 2009 roku sprzedano tycjanowskie dzieło za 91 milionów dolarów. Aukcja miała miejsce w Wielkiej Brytanii.

9.
Gustav Klimt, Adele Bloch - Bauer II, 1912

Kolejny z portretów Klimta przedstawiający Adele Bloch - Bauer. Ten został sprzedany zaledwie kilka miesięcy po sprzedaży pierwszej wersji (vide miejsce 3). Osiagnął cenę 87,9 miliona dolarów.

10.
Francis Bacon, Tryptyk, 1976

Dzieło jednego z najsłynniejszych przedstawicieli malarstwa figuratywnego sprzedano w 2008 roku za 86,3 miliona dolarów. Nabywcą był rosyjski miliarder - Roman Abramowicz.

Źródło: www.theartwolf.com